Non fiction
Nina Schedlmayer
Hitlers queere Künstlerin. Stephanie Hollenstein – Malerin und Soldat
[Queerowa artystka Hitlera. Stephanie Hollenstein – malarka i żołnierka]
Program promocji przekładów
Ten tytuł jest objęty programem promocji przekładów na język polski w latach 2025-2027.
Od bohemy po nazistowskie elity
Stephanie Hollenstein przyszła na świat w 1886 roku w austriackim Vorarlbergu jako córka rolnika i hafciarza. W dzieciństwie pasała krowy, jednak obdarzona wielkim talentem plastycznym wkrótce wyruszyła inną drogą niż ta, jaka była jej pisana – „między maszyną do haftowania a stołkiem do dojenia”.
W 1904 roku została przyjęta do Królewskiej Szkoły Rzemiosła Artystycznego w Monachium, która już od dawna dawała możliwość kształcenia się kobietom, jak również zatrudniała artystki. W artystycznie awangardowym Monachium tamtych lat prosta chłopska córka zaczęła wieść życie, o którym rodzina wolałaby nie wiedzieć. Historyczka sztuki Nina Schedlmayer znalazła w archiwum Hollenstein liczne listy miłosne, które świadczą o dość rozwiązłym, lesbijskim stylu życia w samym sercu monachijskiej bohemy artystycznej przełomu wieków, gdzie początkująca ekspresjonistka do 1910 roku doprowadziła nawet własną szkołę malarstwa.
Schedlmayer nadała biografii tytuł „Queerowa artystka Hitlera”. W czasach Hollenstein nie stosowano wprawdzie terminu queer, w tym wypadku jednak autorka użyła go celowo: by podkreślić, że chodzi o młodą kobietę, która świadomie i otwarcie realizuje swoje potrzeby. Obracała się w kręgach, które były otwarte na eksperymenty z seksualnością. I tak czytamy z niemałą fascynacją, jak Stephanie Hollenstein, napędzana żądzą przygód i talentem, awansuje do czołówki awangardy tamtych czasów, rozkochuje i uzależnia od siebie kochankę za kochanką, a następnie odtrąca je po kolei w boleśnie ciągnącym się procesie. „Najwyraźniej Hollenstein się wycofuje, gdy tylko obiekt jej uczuć zachowuje się niezgodnie z jej oczekiwaniem albo ją rani – celowo lub nie”, pisze biografka, dając nam wgląd w ambiwalentną osobowość artystki.
Zaledwie po kilku stronach tej interesującej opowieści wiadomo, że Hollenstein musiała być charyzmatyczną, ale też i władczą osobą. Od najmłodszych lat wiedziała, jak zjednywać sobie ludzi i przeciągać ich na swoją stronę. Spektakularnym wyczynem pozostaje jej eskapada do cesarsko-królewskiej armii podczas pierwszej wojny światowej. W żołnierskim mundurze jako Stephan Hollenstein – w tym celu ścięła nawet włosy – wstąpiła do ochotniczego oddziału strzelców w rodzinnej gminie Lustenau i ze stacji kolejowej Dornbirn wyruszyła na front południowy. Przez dłuższy czas pozostawała nierozpoznana i wiodła żołnierskie życie w Południowym Tyrolu, walcząc za Boga, Cesarza i Ojczyznę „Rozpoczęły się teraz wielkie zmagania narodów”, donosi Stephanie w jednym z listów. Na front przyciągnęła ją częściowo miłość do ojczyzny, ale też artystyczna ciekawość. To właśnie tam powstały obrazy żołnierzy na polu bitwy, które później zyskały sławę.
Hollenstein już wtedy była żarliwą patriotką, jednak jej słynny obraz, który widnieje również na okładce książki, przedstawia żołnierza o melancholijnym spojrzeniu – równie dobrze mogłaby to być kobieta o chłopięcej urodzie. W kontekście współczesnym dostrzegamy w nim portret lesbijki z męską fryzurą. Autoportret? W każdym razie smutek spojrzenia nie pozostawia wiele miejsca na spekulacje: wojenna euforia wśród artystów, wyraźnie słabnąca po 1915 roku, teraz dobiegła już definitywnie końca.
Przez długi czas widziano w niej skrajnie niedopasowaną kobietę, a teraz doszło do zaskakującej politycznej ideologizacji: Stephanie Hollenstein okazała się zarówno żarliwą antysemitką, jak również i zapaloną zwolenniczką Adolfa Hitlera. „Od bohemy do nazistowskiej elity”, czytamy na końcowych stronach biografii. I to właśnie ta sprzeczność interesuje autorkę też poza kontekstem historycznym epoki, w której żyła jej bohaterka. Bo czyż nie jest to stała cecha systemów autorytarnych, że propagowana przez nie idea czystości często nie dotyczy własnych elit, a przeciwieństwa tracą ważność, jeśli to służy własnej fanatycznej sprawie? Dziś też nie brakuje w Niemczech polityków i polityczek, którzy praktykują nowoczesną formę rodziny queerowej i wielokulturowej, a zarazem głoszą światopogląd pełen rasizmu i szowinizmu.
Stephanie Holleinstein malowała ekspresjonistyczne obrazy, podobnie jak Emil Nolde, też antysemita, który – jak i Hollenstein – wstąpił do NSDAP już w 1934 roku, gdy partia ta była w Austrii jeszcze nielegalna, a zaraz po Anschlussie obwiesił swój dom flagami ze swastyką. Mimo tych działań i faszystowskich poglądów został po wojnie zrehabilitowany tylko dlatego, że naziści uznali jego prace za „zdegenerowane”.
Nazistowska polityka kulturalna była w ogóle, jak wyraźnie pokazuje ta biografia, pełna niekonsekwencji, które sprawę Hollenstein czynią mniej egzotyczną. „W ten sposób sztuka jednej i tej samej osoby mogła uchodzić zarazem za swojsko niemiecką jak i zdegenerowaną”. Autorka pokazuje to na kilku przykładach. Podobną sprzeczność da się zauważyć w życiu artystycznie progresywnej i otwarcie lesbijskiej malarki Hollenstein: wyprzedzała swoje czasy, popadając jednocześnie w reakcyjny kult męskości, który umożliwił jej karierę w czasie nazizmu, a śmierć w 1944 roku zamknęła jej drogę do zdystansowania się od tej ideologii.
Nina Schedlmayer pokazuje w swojej napisanej z rozmachem biografii, że kariera, charyzma i władza mogą tworzyć złowieszczą triadę, w której prawa rozsądku nie mają już zastosowania i nawet wyemancypowany styl życia nie chroni przed ślepą nienawiścią do mniejszości czy wykluczonych.
Przekład: Anna Wziątek
Tekst: Katharina Teutsch
Katharina Teutsch – dziennikarka i krytyczka. Pisze między innymi dla Frankfurter Allgemeine Zeitung, Tagesspiegel, Die Zeit, Philosophie Magazin i Deutschlandradio Kultur.