Jak literatura kształtuje naszą teraźniejszość?
Tematy i osobliwości aktualnej literatury niemieckojęzycznej
Już od dłuższego czasu nasza teraźniejszość wymyka się prostym opisom: mnożące się konflikty zbrojne, zawrotne tempo rozwoju technologicznego, narcystyczni imperialiści u władzy… Nigdy dotąd nie żyłam w tak niestabilnych, tak niezrozumiałych czasach.
Literatura od zawsze była środkiem do tego, by nadać kształt temu, co niewyobrażalne, czyniąc go, dosłownie, czytelnym. Literatura potrafi nadać swojej epoce kształt. Dla mnie jedną z głównych przyjemności lektury jest to, że język staje się narzędziem do wyrażania naszych rozmytych uczuć, pozwala wyrazić to, co w relacjach i życiu społecznym jest tak trudne do nazwania i zrozumienia.
Kiedy w 2025 roku zaproszono mnie do jury Niemieckiej Nagrody Książkowej, pomyślałam sobie, że to świetna okazja, by krok po kroku prześledzić, w jaki sposób niemieckojęzyczna literatura opowiada o naszej szalonej teraźniejszości. Jakie tematy wysuwają się na pierwszy plan? Jakim językiem próbuje się ująć naszą współczesną rzeczywistość?
Jury przeczytało i oceniło ponad 220 powieści. Wśród tegorocznych nowości uderza przede wszystkim to, że większość powieści nie skupia się bezpośrednio na teraźniejszości, lecz spogląda wstecz – ku przeszłości – albo wprzód, ku przyszłości. Wiele autorek i wielu autorów szuka dla dzisiejszego „tu i teraz” punktów odniesienia właśnie we „wczoraj”: jakie błędy zostały wtedy popełnione? O czym nie rozmawiano? Co grozi powtórką? Inni z kolei kierują wzrok ku niedalekiej przyszłości: jakie dzisiejsze błędy mogą nas doprowadzić do rychłej katastrofy? Jakie będą konsekwencje naszego działania?
Z początku obawiałam się, że to rodzaj ucieczki autorek i autorów przed teraźniejszością: czy „dzisiaj” naprawdę jest aż tak nieuchwytne? Im głębiej jednak zagłębiałam się w te powieści, tym wyraźniej widziałam sens tego podejścia, tego chwytu, by próbować zrozumieć „teraz” przez „wczoraj” i „jutro” – za pomocą takich pytań, jak: Do jakiego stopnia ukształtowały nas nazizm, komunizm, wojny jugosłowiańskie i wyzysk krajów globalnego Południa? Jak kształtujemy „jutro” już dziś?
Imponujące tytuły z krótkiej listy Niemieckiej Nagrody Książkowej wręcz modelowo pokazują to spojrzenie w przeszłość i przyszłość, które dostrzegliśmy w setkach powieści.
Spojrzenie w przeszłość
W przypadku książek historycznych spojrzenie w przeszłość jest czymś oczywistym. Pogodna powieść „Wachs” (Wosk) Christine Wunnicke to historia miłosna dwóch kobiet w przedrewolucyjnej Francji; obie żyją wbrew wszelkim konwencjom, obie pracują – jedna jako anatomka preparuje zwłoki, druga wykonuje rysunki kwiatów. Te dwie Francuzki się kochają, co jest tak oczywiste, że czytelnik zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że dziś wciąż toczy się tak zażarta wojna kulturowa wokół kwestii queerowych, skoro miłość jednopłciowa była możliwa już w Paryżu osiemnastego wieku.
Do tej grupy należy debiut „ë” (ë) Jehony Kicaj. Młoda bohaterka trafia tu do ortodonty, ponieważ – jak wiele innych osób – zgrzyta zębami. Jej zgrzytanie jest jednak tak gwałtowne, że grozi kompletnym zrujnowaniem zębów. Stopniowo okazuje się, że to napięcie jest skutkiem ucieczki z Kosowa i utraty ojczyzny na skutek morderczych zbrodni wojennych.
Również w autofikcyjnej powieści „Die Ausweichschule” (Szkoła uniku) Kaleba Erdmanna protagonista mierzy się z traumą z dzieciństwa - masakrą w szkole w Erfurcie w 2002 roku, która wstrząsnęła nie tylko nim, lecz także całym miastem.
Spojrzenie w przyszłość
Dwoje autorów z shortlisty, którzy świadomie pokazują naszą teraźniejszość w zwierciadle przyszłości, to Thomas Melle w powieści „Haus zur Sonne” (Dom ku słońcu) oraz Fiona Sironic w „Am Samstag gehen die Mädchen in den Wald und sprengen Sachen in die Luft” (W sobotę dziewczyny chodzą do lasu wysadzać rzeczy w powietrze).
Sironic kreśli świat, w którym dwie córki mszczą się na swoich instamatkach, które przez lata wrzucały do mediów społecznościowych nagrania z ich wczesnego dzieciństwa i w ten sposób naruszały ich prywatność. Akcja tej powieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, na wysuszonej skwarem planecie spustoszonej przez kryzys klimatyczny.
Thomas Melle w „Haus zur Sonne” (Dom ku słońcu) również sięga do niedalekiej przyszłości i opowiada o protagoniście, który z powodu choroby afektywnej dwubiegunowej ma myśli samobójcze. Mężczyzna zgłasza się do państwowego sanatorium, które obiecuje osobom zmęczonym życiem, że za pomocą symulacji tworzonych przez sztuczną inteligencję będą mogły doznać szczęścia. Tym sanatorium jest tytułowy „Dom ku słońcu”, który jednak można opuścić wyłącznie martwym – w rzeczywistości ośrodek jest kapitalistycznym laboratorium doświadczalnym.
W obu książkach rozgrywających się w futurystycznych scenografiach wybrzmiewają pytania o współczesność: co sprawia, że życie jest warte przeżycia? Czy technologie cyfrowe, media społecznościowe albo maszyny symulujące rzeczywistość mogą sprawić, że będziemy szczęśliwi?
Powieść „Die Holländerinnen” (Holenderki), laureatka Niemieckiej Nagrody Książkowej, również obiera wobec teraźniejszości drogę okrężną – jest to jednak świadomy, literacki wybór. Elmiger zabiera czytelników do ponadczasowego miejsca, do dżungli południowoamerykańskiej. Pewna grupa teatralna z Europy prowadzi tam research dotyczący zbrodni, w której przed kilku laty zaginęły dwie Holenderki. Podczas drogi przez las członkowie grupy opowiadają sobie historie ze swojego życia. To wstrząsające relacje o przemocy, lęku i niepewności – echo naszych niestabilnych czasów. Również pod względem językowym powieść jest wyjątkowa, ponieważ w całości napisana w mowie zależnej.
Opowieści o przemocy
To, co łączy te sześć książek z wieloma innymi nowościami, to przemoc jako temat centralny: przemoc wojenna, morderstwa dokonywane w ataku szału, kobietobójstwa, przemoc psychiczna, traumy. Dobra wiadomość jest taka, że te książki nie gloryfikują przemocy, nie wykorzystują jej dla wywołania sensacji czy efektu. Wręcz przeciwnie, autorki i autorzy wzbraniają się przed tym, by uczynić z przemocy obiekt fascynacji. Działa to jak sygnał wysłany do naszych czasów wojny.
I jeszcze skrótowo kilka innych charakterystycznych cech tegorocznej edycji Nagrody Książkowej:
- Niemal połowa powieści, które trafiły do jury, ma charakter autobiograficzny lub autofikcyjny. W najlepszym przypadku autorzy i autorki wychodzą od biografii ku temu, co uniwersalne; w najgorszym powstaje – jak to nazywam – „instagramizacja literatury”, w której wszystko krąży wokół Ja.
- Pod względem języka i formy uderza radosna różnorodność – od abstrakcji po dokumentalizm. Wielu piszących ma własny, rozpoznawalny styl. Równie zróżnicowane są struktury narracyjne: od linearnych po skaczące w czasie i wielopiętrowe.
- Są jednak motywy, które pojawiają się w (zbyt) wielu powieściach, na przykład: „protagonistka/protagonista jedzie do wioski, w której spędziła dzieciństwo”, „protagonistka/protagonista wyciąga pudełko ze starymi fotografiami” itd.
- Z nielicznymi wyjątkami seksualność w niemieckojęzycznej prozie współczesnej prawie nie występuje (nie licząc książek z nurtu New Romance!).
- Znaczna część powieści osadzona jest w Europie Środkowej i Wschodniej. Przynajmniej w literaturze udaje się choć trochę rozmyć ten podział między Europą Środkowo-Wschodnią a Zachodnią.
- Wiele postaci ma na imię „Paul”. Jury nie zdołało jednak do końca ustalić, co dokładnie może to oznaczać.
A po całej tej ogromnie wzbogacającej lekturze nasze grono dokonało pewnej szczególnie krzepiącej obserwacji: mieliśmy do czynienia z wieloma wyrazistymi debiutami. Tak więc o przyszłość tutejszej literatury naprawdę nie trzeba się martwić!
Laura de Weck
Dramatopisarka i krytyczka literacka. Od 2023 roku na zmianę z Jennifer Khakshouri prowadzi program „Literaturclub” w stacjach SRF i 3Sat, a od 2024 roku jest członkinią jury Nagrody im. Ingeborg Bachmann. W 2025 roku de Weck była rzeczniczką jury Niemieckiej Nagrody Książkowej.
Copyright: 2025 Litrix.de