Schnelleinstieg: Direkt zum Inhalt springen (Alt 1)Direkt zur Hauptnavigation springen (Alt 2)Direkt zur Sekundärnavigation springen (Alt 3)

Okładka książki Hiperreakcyjny. Jak media społecznościowe walczą o rząd dusz

Annekathrin Kohout Hyperreaktiv. Wie in Sozialen Medien um Deutungsmacht gekämpft wird
[Hiperreakcyjny. Jak media społecznościowe walczą o rząd dusz]

Program promocji przekładów
Ten tytuł jest objęty programem promocji przekładów na język polski w latach 2025-2027.

My zakładnicy kultury feedbacku

Jeśli za kilkadziesiąt lat przyjdzie komuś zdefiniować, co kształtowało dyskurs publiczny w pierwszych dekadach XXI wieku, odpowiedź będzie zapewne brzmiała następująco: wraz z powstaniem platform społecznościowych, wynalezieniem smartfonów i upublicznianiem tego, co prywatne, kultura cyfrowego feedbacku wyznaczyła kryteria komunikacji. Temu, o jakie kryteria tu chodzi, komu szkodzą, a komu służą, przyjrzała się kulturoznawczymi Annekathrin Kohout. Jej książka nosi tytuł Hiperreaktywny. Przy pierwszym czytaniu łatwo się jednak pomylić i przeczytać „hiperaktywny”. Czytelnik jednak zaraz koryguje ten oczywisty błąd i od diagnozy przechodzi do przyczyny.

Diagnoza ADHD jest dzisiaj czymś, co przed paroma laty nosiło nazwę burn-out, a w XIX wieku neurastenia. Mowa jednak niezmiennie o tym samym: mianowicie o niezdolności do jednoczesnego przepracowywania zbyt wielu bodźców, to znaczy rozróżniania tego, co ważne, od tego, co nieważne, ciekawe od nieciekawe, ale także głośne, od tego, co ciche. Z takiego przeciążenia bierze się poczucie bezsilności.

My zakładnicy dzisiejszej kultury feedbacku, która prześladuje nas niemal na każdym kroku we wszystkich cyfrowych kanałach, znamy to uczucie od dawna. Internet tworzony przez takie platformy stanowi nieustanną zachętę do tego, by jakoś ustosunkować się do tych rzeczy, które są w nim prezentowane, i tym samym zatrzymać uwagę użytkowników na platformach albo na produktach.

O ile epoce telewizji towarzyszył jeszcze niepokój o to, że widzowie skazani są na pasywność, bo historię świata będą przyswajać sobie wyłącznie z fotela przed odbiornikiem, to sytuacja uległa w międzyczasie radykalnej zmianie. Ówczesny podglądacz jest obecnie kreatorem medialnej rzeczywistości. Ma dawać feedback, ma się udzielać, zamieszczać komentarze w mediach społecznościowych i komentować komentarze innych. Administratorzy social web nazywają to hiperreakcyjne zachowanie zaangażowaniem użytkowników. Ten eufemizm często zatuszowuje przy tym to, że w gruncie rzeczy nie chodzi wcale o ducha obywatelskiego, a raczej tylko o to, żeby użytkownicy możliwie długo pozostawali uwikłani w jak najbardziej samoreferencyjną symulację rozmowy. „Ta techniczna logika ma daleko idące konsekwencje: nie nagradza wcale jakości ani prawdy, ale zdolność do wywoływania reakcji. Treści powodujące silne emocje – oburzenie, lęk, ekscytację – są systematycznie preferowane, podczas gdy zniuansowane, wyważone wpisy znikają w czarnej dziurze”, pisze autorka.

Nic z tego nie jest tu całkiem nowe. Annekathrin Kohout jako aktywnej uczestniczce nowej kultury sieciowej udaje się jednak zajrzeć za kulisy tych platform. Jak działają funkcje komunikacji w social web? Jak przebiegają procesy nakładania się warstw znaczeniowych, przez które pierwotna wiadomość często staje się bez znaczenia w związku z kumulacją dymków z komentarzami, emotkami, naklejkami, zdjęciami i filmikami. „Na Instagramie”, pisze Kohout, „funkcja story rozwinęła się z ulotnego formatu dla uchwycenia chwili w regularną arenę reakcji”.

Kohout, która nieustannie reflektuje nad swoim zachowaniem jako współużytkowniczki mediów, zmienia się w książce w etnografkę cyfrowego bezkresu, po którym poruszamy się obecnie już wszyscy, czy tego chcemy, czy też nie. Feedback to nowa waluta w walce o naszą uwagę, o nasz – jak można by powiedzieć – „czas uwagi”.

To, że ta nowa kultura reakcji nie tylko przekłada się w ogromnym stopniu na tworzenie się tożsamości jednostek, w szczególności dzieci i młodzieży, jest już porządnie przebadane. Również to, że imperatyw nieustannego pobudzenia trwale niszczy nasz dyskurs publiczny. Dezinformacja stała się dziś częścią publicznego kierunkowania opinii niczym świadomie zastosowane nieporozumienia. Służy to temu, żeby uwikłać potencjalnego przeciwnika w niekończące usprawiedliwianie się, tylko po to, żeby na końcu trucizna tych podłych oszczerstw mogła ujawnić swoje działanie.

Książka i to pokazuje obrazowo: jesteśmy obserwatorami i sprawcami epistemicznego przełomu, który sabotuje nasz obraz krytycznej opinii publicznej. Sposób, w jaki powstaje dziś prawda, kategorialnie różni się od wyprowadzania pojęć, na które możemy się dziś powołać w demokratycznej wspólnocie. Obecnie nie sposób już oddzielić opinii publicznej od rozgrzanych do czerwoności telefonów, to znaczy od naszego hiperreaktywnego pochopnego działania, ani od naszego poczucia bezsilności wobec mnogości narracji, kontrnarracji, oszczerstw i spisków.

Niemal wszystko w sieci zmusza nas do ciągłych interpretacji i konstruowania statusu znaczenia. „Zauważam”, pisze autorka przy okazji wkroczenia Rosjan do Ukrainy, „jak rośnie przepaść między byciem poinformowanym a zdolnością działania”. I dodaje: „Hiperreakcyjni ludzie konsumują wiadomości nie tylko po to, żeby być poinformowani, lecz przede wszystkim, żeby rządzić”. Jeśli porównać pierwsze nieśmiałe posty sprzed dziesięciu lat ze zróżnicowaną wewnętrzną komunikacją dzisiejszych opcji komentarzy, to otrzyma się w tej książce również perspektywę na fenomen mediów społecznościowych w jego ekscentrycznej historii.

Przekład: Agata Teperek
Okładka książki Hiperreakcyjny. Jak media społecznościowe walczą o rząd dusz

Tekst: Katharina Teutsch

Katharina Teutsch – dziennikarka i krytyczka. Pisze między innymi dla Frankfurter Allgemeine Zeitung, Tagesspiegel, Die Zeit, Philosophie Magazin i Deutschlandradio Kultur.