Schnelleinstieg: Direkt zum Inhalt springen (Alt 1)Direkt zur Hauptnavigation springen (Alt 2)Direkt zur Sekundärnavigation springen (Alt 3)

Okładka książki Szkoła przejściowa

Kaleb Erdmann Die Ausweichschule
[Szkoła przejściowa]

Program promocji przekładów
Ten tytuł jest objęty programem promocji przekładów na język polski w latach 2025-2027.

Sprawca na koniec nie zatriumfuje

Wszystko musi mieć gdzieś swój początek. Dlaczegóż by nie we Frankfurcie, w lokalu z winem jabłkowym? Pierwszoosobowy narrator powieści Kaleba Erdmanna spędza tam wieczór ze znajomymi, przy stoliku obok siedzi grupa – jak się okaże – robotników montażowych z Turyngii. Wywiązuje się rozmowa. O Turyngii, o Erfurcie. Narrator, którego życiorys znacząco przypomina biografię autora, mówi, że mieszkał tam przez trzy lata. Że chodził do tej szkoły, do gimnazjum im. Gutenberga, w czasie gdy… „Steini – mówi jego rozmówca – był moim kumplem”. Steini? Robert Steinhäuser? Tak. Obaj mężczyźni wychodzą na papierosa. Dochodzi do sprzeczki. Dla narratora wieczór kończy się złamanym nosem, wizytą u psychoterapeutki i decyzją, że napisze o swoich przeżyciach, chociaż w istocie niczego konkretnego nie przeżył. I w tym rzecz. Między innymi.

Oto fakty: 26 kwietnia 2002 roku były uczeń gimnazjum im. Gutenberga w Erfurcie, Robert Steinhäuser, dokonał masakry w szkole, zabijając szesnaście osób – nauczycieli, uczniów, sekretarkę i policjanta – a na koniec siebie. Kaleb Erdmann, urodzony w zachodnioniemieckim Witten, chodził wtedy do piątej klasy. Do Erfurtu przeniósł się z rodzicami, kiedy jego matka, wykładowczyni romanistyki, dostała posadę na tamtejszym uniwersytecie. Do Erdmanna, podobnie jak do narratora, prawie w ogóle nie dotarło, co się dzieje, nie był naocznym świadkiem. Ale ów dzień i ówczesne wydarzenia zapadły mu w pamięć głębiej, niż sam chciałby przyznać, choć jego narrator stanowczo odrzuciłby tego typu psychologizowanie.

Szkoła przejściowa to książka wciągająca, odkrywcza i mimo mrocznego tematu miejscami wręcz zabawna, Erdmann bowiem z lubością opisuje swojego narratora-pisarza, jak podczas zbierania materiału pakuje się w absurdalne sytuacje. Najbardziej niedorzeczne są odwiedziny u najlepszego kolegi ze szkoły, który próbę odbycia delikatnej, empatycznej rozmowy o tamtym dniu po prostu zbywa mamrotaniem, stojąc w kuchni i przeżuwając kanapkę z nutellą. Lecz powieść ma w sobie również duży ładunek powagi, przede wszystkim jednak widać w niej ogromne poczucie odpowiedzialności autora za pisanie o zbrodni tak niepojętej i do dziś traumatycznej dla wielu ludzi. Jak podejść do tej kwestii bez popadania w voyeuryzm podcastów z gatunku true crime, będący obecnie normą? Jak trzymać się tematu, zachowując narracyjną dyscyplinę, nie goniąc za sensacją i nie ulegając pokusie wykorzystania cudzych doświadczeń, by stworzyć utwór dydaktyczny ilustrujący własną agendę polityczną? I wreszcie: Jakie prawo ma ktoś, kto nie był bezpośrednią ofiarą, by o tym wszystkim pisać? Czy w ten sposób nie zawłaszcza cudzych losów?

Trąci to nadmiernym wyczuleniem, właściwym dla ducha naszych czasów, ale podczas lektury nie czuć tego ani przez chwilę. Między innymi dlatego, że Szkoła przejściowa zawiera mnóstwo detali, które raz za razem uwiarygadniają tę mozaikę złożoną ze wspomnień, wątpliwości i wątku zbierania informacji. Jeden przykład: kiedy trwa strzelanina, klasa narratora pisze akurat sprawdzian z biologii. Temat: „Pingwiny”. Sześć dni później policja publikuje listę ofiar Roberta Steinhäusera, na której znajduje się nazwisko nauczycielki biologii. Piątoklasiście jako pierwsze przychodzi na myśl pytanie: „Kto teraz sprawdzi klasówki z pingwinów?”. Czegoś takiego nie da się wymyślić. I nie świadczy to o cynizmie. Wręcz odwrotnie, pokazuje, w jaki sposób powstają mechanizmy obrony i wyparcia.

Kaleb Erdmann niezwykle skrupulatnie przepracował temat – zepchnięty na margines element własnej biografii. Wnikliwie przestudiował raport Gassera (od nazwiska ministra spraw wewnętrznych Turyngii, Karla Heinza Gassera), by dojść do wniosku: „To najgorszy tekst, jaki kiedykolwiek przeczytałem”, jak powiedział w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel”. Najgorszy, bo odbijają się w nim, niczym w krzywym zwierciadle, myśli i język sprawcy. Triumf zamachowcy polegający na uwierzytelnieniu jego zbrodni. Erdmann pisze, by się temu przeciwstawić. Właśnie dlatego nie stworzył banalnej autofikcji, lecz mądrą literaturę.

Przekład: Artur Kożuch
Okładka książki Szkoła przejściowa

Tekst: Christoph Schröder

Christoph Schröder, urodzony w 1973 roku, pracuje jako niezależny autor i krytyk m.in dla rozgłośni Deutschlandfunk, SWR Kultur i tygodnika „Die Zeit”.